Skopcie mi tyłek!
Zmarnowałam cały dzień. Nie pracowałam, nie ćwiczyłam, nic nie namalowałam, nic nie napisałam. A planowałam zacząć pracę pisać. W ogóle nie mam pojęcia, jak się zabrać do tego. Wszystko takie skomplikowane, trudne. Poza tym muszę się wyprowadzić, nie umiem jeździć autem i znów brakuje mi "siebie".
Ja siędopiero uczę jeździć autem. O wyprowadzce też marzę, ale to jeszcze przede mną w przyszłości. Pisanie pracy - ech, szkoda gadać..
OdpowiedzUsuńMogę spytać, czemu (w odniesieniu do mojej notki) bałaś się tego uczucia?
Odsyłam do tego posta: http://chatafranki.blogspot.com/2011/07/jestes-jak-zimny-zimny-deszcz.html
OdpowiedzUsuńJa jeździć nie umiem... :D
OdpowiedzUsuńKochana miałyśmy zacząć dbać o siebie! ;)
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
czasami takie nicnierobienie jest zbawienne i daje nam więcej siły,niż cokolwiek innego. więc nie win się za nic tylko usiądź,pomyśl,wrzuć na luz i nie wymagaj od siebie zbyt wiele...!
OdpowiedzUsuńa masz!
OdpowiedzUsuńps. tez oglądałam zbuntowanego anioła...:P
OdpowiedzUsuń