Bronię się od napisania nowego postu. A wszystko za sprawą sesji, która mnie nuży drugi miesiąc już.
Wczoraj nie poszłam na egzamin za sprawą... remontu. Wiem, jak to brzmi. Pamiętacie moją historię mieszkaniową? Jeśli nie, odsyłam tu. Tym razem remont. Miał trwać w tym tygodniu jeden dzień, ale wyszło trzy dni. Jakoś to przebolałam, ale w środę miałam dużo nauki, jako że wczoraj ten egzamin. Musiałam jeszcze pojechać trzy razy na uczelnię (40 minut drogi w jedną stronę) a ostatni raz, po wpis zeszło mi się trochę dłużej, bo od 18-21, więc przed 22 byłam w domu. Oczywiście nikogo już nie było, a ja zapomniałam kluczy, musiałam więc poczekać kilkanaście minut na ciotkę, bo wracała z pracy. Później jakiś obiad i pogaduszki, bo ciotka lubi mi opowiadać co się dzieje w pracy, u ludzi, u sąsiada... więc o 24 mogłam się wreszcie pouczyć, by choć trochę ogarnąć materiał. Kilka stron zostało mi na rano, jako że o 11 był ten egzamin, wstałam o 6, by powtórzyć sobie to wszystko. No i bach, o 7:50 przyjechali wszyscy: mój wujek z synem (lat 10) i mój ojciec. O powtórce i dalszej nauce mowy nie było, na egzamin nie poszłam. Liczę na IOS, to mój jedyny ratunek...
Mało tego u mnie w domu też jest ciężka sytuacja. Moja mama traci pracę, bo zamykają szkołę. Czuć ten stres w powietrzu.
Ciężko mi, naprawdę. Wiem, że jakoś dam radę, ale w ta sesja na pierwszym kierunku jest mega-trudna. Tamto zaliczenie oblałam, poprawkę też. Udało mi się po 3 dniach i nocach ogarnąć książkę, by zaliczyć głupie ćwiczenia. I tak cieszę się, ze w końcu zaliczyłam, bo dziewczyny wychodziły z płaczem z jej pokoju, bo to ostateczny termin. No a jutro z tego egzamin. Już profesor porobił trzy rubryki, bo trzy poprawki mają być. Mam IOS, nie chcę iść na to. To strata czasu, no i forsy na busa... Nie wiem, czy mogę sobie tak olać to.
Dostałam propozycję mieszkania. U mojej najlepszej koleżanki ze studiów. Pokój jednoosobowy za 350zł. Myślicie, że mogę się wyprowadzić, nie mówiąc nic rodzicom? (Znam ich zdanie, poza tym kłopoty finansowe - utrata pracy mamy).
Uwaga! Mam odroczony egzamin, jeaaah! :)
Nie lubię dni, kiedy cały świat ma coś przeciwko moim planom i nic z nich nie wychodzi, szczególnie jeśli dotyczą zaliczeń czy egzaminów.
OdpowiedzUsuńJak Ty rodzicom nie powiesz, to powie Twoja ciocia. Nie zazdroszczę tej sytuacji mieszkaniowej, jednak na studiach dla własnego zdrowia psychicznego warto mieć trochę swobody.
Faktycznie masz wyczerpującą tę sesję. Ja zaliczyłam dzis na tróję ostatni egzamin i nareszcie odpocznę. Ale fajnie, że Ci odroczyli:)
OdpowiedzUsuńCoś jest z tymi kluczami, bo i ja zapomniałam ich w zeszłym tygodniu i gdyby nie zapasowe u sąsiadki, to bym sobie poczekała na mroziku, bo Mąż pojechał do pracy, a teściów akurat też nie było:)
Nie poddawaj się, będzie dobrze tylko musisz w to wierzyć. A co do mieszkania to myślę, że jesteś na tyle dorosłą osobą, że masz prawo sama decydować.
OdpowiedzUsuńZ egzaminami podołasz. Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńA co do mieszkania.... ciężka sprawa. To, że im nie powiesz, prawdopodobnie nic nie rozwiąże. Chyba, że postawisz ich przed faktem.
Magda-aivio
Trzymam kciuki. Będzie dobrze!
OdpowiedzUsuńA Cioci nie będzie przykro? Jeśli Ty nie powiesz to powie ona rodzicą... dasz radę opłacić to mieszkanie? Nie jest drogo i faktycznie okazja..
OdpowiedzUsuńmoże spróbuj pogadać z rodzicami...
najlepiej porozmawiaj z rodzicami. Nie ma to jak jasna i klarowna sytuacja. Lepiej powiedziec niz mieliby sie dowiedziec od osob trzecich. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTa sesja to wszystkich studentów niszczy. Ale zawsze jakoś się udaje, wierzę że u Ciebie będzie podobnie. W każdym razie... Trzymam kciuki ;):*
OdpowiedzUsuńtwoja sytuacja mieszkaniowa jest naprawdę trudna,a to mega okazja,tani pokój w dodatku z kimś ze studiów,więc i uczyć się łatwiej. myślę,że powinnaś powiedzieć rodzicom,jesteś dorosła,masz prawo o sobie decydować,a jeśli powiesz im,jak naprawdę wygląda mieszkanie u cioci,to na pewno będą za. trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuń