Właśnie namiętnie przygotowuje się do zaliczenia z historii sztuki. Patrząc w kalendarium to niemal już po długim weekendzie czeka mnie sesja. To takie niebanalne, zwłaszcza, że niedawno cudem, szczęściem i z pomocą Boga udało mi się zakończyć najcięższą sesję w życiu. Oczywiście nie dość, ze jeden egzamin kumuluje mi się z zaliczeniem, to dodatkowo jest w dniu, w którym mam zajęcia od 8 - 20, więc będę musiała z czegoś uciec.
W tym tygodniu zamierzam podgonić trochę z projektami, by móc zająć się na poważnie gotowymi pracami. Powiem Wam, że ten semestr migiem mi minął, ale nie ma co się rozczulać - wierzę, że sesja minie równie szybko i spokojnie :)
O rany, ledwo co skończyłaś i znów zaczynasz. U mnie na szczęście pojedyncze rzeczy się zdarzają ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
Ty to masz pracowity ten miesiąc. Ale poradzisz sobie, wierzę w Ciebie:D
OdpowiedzUsuńNie chce się wierzyć, że aż tyle rzeczy można zrobić!
OdpowiedzUsuńW takim razie trzymam za Ciebie kciuki:)
OdpowiedzUsuńJa też w to wierzę i trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńJesteś niesamowita! Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńMagda-aivio