Niedzielny wieczór spędziłam z P. Przyjechał po mnie koło 19 i spędziliśmy razem czas do 1 w nocy. Zabrał mnie do restauracji i zrobił fantastyczną niespodziankę - cudownie podany deser :) Może to takie normalne, ale mi to się nie zdarzało do tej pory, więc tym gestem spowodował uśmiech na mojej twarzy. Mało tego - restauracja była otwarta TYLKO DLA NAS! Jak to? To była dobra wola właściciela, że nikt nas nie wyprosił. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, do której czynna jest ta restauracja, a że nam się tam podobało, siedzieliśmy :) Pewnie obsluga zauważyła, że to randka, dlatego nie przeszkadzali. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że Opatrzność Boża czuwa nade mną bardziej, niż kiedyś. Gdy jestem z Nim dzieją się rzeczy, o ktorych bym nie pomyślała, takie głupie szalone szczęście też mnie nie opuszcza w prostych, codziennych sprawach. Przy Nim dostrzegam piękno świata i dobro ludzi. Zapomniałam co to gniew, zazdrość... Cieszę się własnym życiem.
Wierzę, że ten Najwyższy wie dokładnie co robi, bo ciągle czuwa nad nami! I chociaż jeszcze na początku znajomości zapierałam się rękoma i nogami, że "nie!, nie!, nie!, nic z tego nie będzie" tak teraz zdaję się na Boga i czekam... czekam ciesząc się każdą sekundą życia :)
Mam niewiele czasu, te dojazdy są męczące, zajmują mi więcej niż półtorej godziny, ale i tak jestem szczęśliwa. Dzisiaj mam dzień dla siebie - robię projekty na ten tydzień, pomaluję paznokcie i czeka mnie nauka. A jutro? Jutro po zajęciach znów widzę się z P. :)
Żyć nie umierać... :)
Pamiętam o Was ;*
A ja się bardzo cieszę czytając tak optymistyczne i radosne wpisy :)
OdpowiedzUsuńWspaniale, że wszystko idzie u Ciebie w tak dobrą stronę:) Cudownie!:*
OdpowiedzUsuńJak miło czytać takie pozytywne wpisy:) I aż Ci zazdroszczę, że tak często możesz się widywać z P.
OdpowiedzUsuńWiesz,że to poprawiło mi humor? :) Bardzo się cieszę,że ten październik jest dla Ciebie niczym wiosna :)
OdpowiedzUsuńTo cudowne, kiedy druga osoba potrafi wywołać takie uczucia...
OdpowiedzUsuńJak cudnie, że u Was tak CUDNIE! ;))
OdpowiedzUsuńCieszę się Waszym szczęściem ;*
Oj bardzo Ci zazdroszczę tego "głupiego szalonego szczęścia" i niecierpliwie czekam na chwile, kiedy do mnie też przyjdzie:) Niech się pospieszy! ;)
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak się cieszę, że tak wspaniale Ci się układa!
OdpowiedzUsuńJa do swojego Męża też podchodziłam sceptycznie, sądziłam, że związek z nim zakończy się równie szybko jak wszystkie poprzednie moje związki. Ale było i jest inaczej :) Jesteśmy ze sobą już ponad 5 lat. Nie ma co się nastawiać na związek, że to właśnie Ten, bo często los płata nam figle :)
OdpowiedzUsuńto randka jak z filmu pięknie ;)
OdpowiedzUsuń