Za 6h i 40 minut wstaję :) To całkiem nieźle!
Rano jadę na 20 minutowe zakupy z kuzynką, a później widzę się z Przystankowym. :) O 13 mam zajęcia, ale wcześniej muszę pojechać do biura po klucz. Urywam sie nieco z zajęć i idę do pracy. W domu pewnie będę gdzieś na 21.
Wszystko jest szalone. W piątek i sobotę nie udalo mi się z Nim spotkać. W piątek z Jego winy, w sobotę z mojej - pojechałam do Drugiej Babci pomóc zbierać ziemniaki ;) O dziwo nic mnie nie boli, żadnych zakwasów, nic ;)
Dzisiaj On pracował, więc niedzielę spędziliśmy osobono. Nie wiem, co dalej jeśli chodzi o mieszkanie.
W środę widzę się z koleżanką z pierwszych studiów. Tydzień będzie bogaty we wrażenia, a ja proszę, by wszystkie były poztywne :)
Uciekam, bo za moment Przystankowy wraca z pracy, będziemy pisać smsy! :)
A wiesz,że miałam dziś pytać się o Pana Przystankowego, a tu mnie uprzedziłaś. Miłego spotkania ;)
OdpowiedzUsuńIntensywnie, ale jak przyjemnie:):) :*
OdpowiedzUsuńJejku jak miło czytać jak ten optymizm aż bije po oczach! ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze poukładało ;)
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej się nie nudzisz:)
OdpowiedzUsuń