Moja patronka ze Chrztu Świętego spogląda na mnie i na moich znajomych na FB. Większość pewnie zastanawia się, co to za akcja, ale cóż... to jedna z tych piękniejszych :) Przynajmniej w moim odczuciu.O co chodzi? O zaznaczenie, że dzisiejsze święto jest świętem radości, jest czcią wszystkich świętych i zwycięstwa życia nad śmiercią. Tak odbieramy to my, katolicy. Ta akcja jest też wyrazem sprzeciwu wobec halloweenowych duchów, trupów i starszydeł, które zdecydowanie bardziej gloryfikują śmierć. Ja odbieram to święto bardzo pozytywnie, odrzucam wszelkie rytuały i zabawy poprzedzające dzień 1 listopada, potępiam pochody (np. zombii, zorganizowany w tym roku w jednym z większych polskich miast). I nie chodzi mi o to, że to nie jest polska tradycja, że zapożyczona... dla mnie to po prostu żadna tradycja. To jakaś ingerencja zła w nasz świat, dobry świat. Mam nadzieję, że w moim pokoleniu jest więcej osób, które myślą podobnie jak ja. Ale oczywiście szanuję tych, którzy mają odmienne zdanie...
Skupiając się na radości to muszę powiedzieć, że dzień spędziłam w przyjaznej, miłej atmosferze. Z rodziną. Te święta były pierwszymi, które były inne. Inne, bo usiedliśmy do stołu w niepełnym składzie...
I wyliczyłam dziesięć talerzy, podając do stołu. Nas czworo, ich czworo i dziadkowie. Pomyliłam się. Zapomniałam, że nie ma Dziadka. Odstawiłam jeden talerz i chociaż czułam na sobie wzrok innych, nie powiedziałam nic. Gdy przyjeżdżaliśmy w święta do Nich wszyscy razem, Dziadek witał wszystkich z ciapami w rękach. Dla każdego znalazł jakąś parę, każdy dostał swoje... Dzisiaj większość siedziała w butach. I o 13 zawsze był obiad. Babcia powiedziała kilkanaście miniut po 13: "No, jakby tu był dziadek, to już by się burzył, dlaczego nie ma obiadu". Jestem przekonana w stu procentach, że tak właśnie by było... To puste miejsce w sercu nadal jest. Nie pogodziłam się z tą śmiercią, ale nie minęły jeszcze dwa miesiące. Wydaje mi się jednak, że On jest. Że czeka, że zaraz zapyta się, jak tam na uczelni, że zakoduje sobie w głowie kolejną datę zaliczenia i zadzwoni zapytać "jak tam?". To Dziadek dzwonił pytając nas o zdrowie, a dopiero później wszystko się odwróciło - to my pytaliśmy Go o stan zdrowia. I ostatnie wspólne święta, to święta Wielkanocne i te słowa mojego Taty: "Przyjedźcie do nas, bo nie wiadomo jak będzie". Tak jakby wiedział, że to była ostania okazja. Niewykorzystana.
Jutro Brat przyjedzie po Babcię. Zabierze ją do nas i pójdziemy na cmentarz. Tutaj Babcia ma swoich rodziców. Cieszę się, że przyjedzie. I mam nadzieję, że Ona też się ucieszy - odnowiłam napis na pomniku, pracowałam dzielnie przez 5 godzin na zimnym kamieniu grobowca, narażając się na wzrok ludzi, sprzątających okoliczne groby. :)
"Im więcej w nas radości, tym bliżej nam do świętości" - Całym sercem cieszę się, że jest w moim życiu, tak jak jest. Bo jest pięknie... Jest tak, jak chciałam... :)
1 listopada to dzień zadumy i wspomnień, w końcu na każdego przyjdzie czas.
OdpowiedzUsuńOsobiście jak ktoś bawi się w Halloween mi to nie przeszkadza,ale sama tego nie robię i robić nie będę. Niezbyt podoba mi się to "święto". A wczorajszy dzień przywołał wspomnienia i łzy....
OdpowiedzUsuńDla mnie pierwsze dni listopada to zawsze czas zadumy i wspomnień. W Haloween jako takie się nie bawię, w czwartek wpadli znajomi z dynią i obejrzeliśmy kilka horrorów i na tym się skończyło;) Ale pochody zombie?... Ludzie to mają pomysły;)
OdpowiedzUsuńpowiem Ci szczerze,że dla mnie to święto nigdy nie będzie świętem radości. nie rozumiem tego,naprawdę. tak po ludzku nie rozumiem,czym tu się radować. ja będąc na cmentarzu w ten dzień,zapalając znicze na grobach bliskich,z trudem powstrzymuję łzy. jest we mnie ogromny żal,że los/Bóg mi tych ludzi zabrał. mimo że minęło wiele lat,nadal czuję wielką pustkę i ból i wydaje mi się,że zawsze będę tak właśnie czuła...
OdpowiedzUsuńJa się nie bawię w Halloween i dla mnie to nic śmiesznego. Ale skoro ludzi to bawi, to niech się bawią. Każdy ma swoje zasady, myśli, cele i postrzegania :)
OdpowiedzUsuńDługo mnie u Ciebie nie było...
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo mi przykro z powodu śmierci dziadka... Mojego nie ma 3 lata... Przyjdzie czas, że przestanie tak bardzo boleć...
Przeczytałam tak migusiem fragmenty Twoich notek, ale widzę, że muszę się w nie wczytać, bo tak fajnie się u Ciebie dzieje i słonko świeci:)))
Ja też włączyłam się w akcję na fb. Wiele moich znajomych uczyniło tak samo z czego się cieszę bo jednak nie jest nas wcale tak mało.
OdpowiedzUsuńściskam mocno
halloween amerykańskie święto, inna kultura tam się bawią u nas wspominają zmarłych, też nie lubię tych całych halowenowych zabaw przebieranek, dla mnie to dzień rozmyślania nad tym że życie tu się nie kończy i że ci zmarli są wśrod nas mimo że ich nie widziemy.
OdpowiedzUsuńewa_g1991@o2.pl moj-szaro-rozowy-swiat
OdpowiedzUsuń