Słońce motywujące do działania i piękno coraz dłuższych dni pozwala mi więcej się uśmiechać. Cieszę się każdą chwilą, która powoduje uśmiech...
Mam dużo blogowych zaległości. Miałam powiedzieć Wam o wielu pięknych rzeczach, które się wydarzyły - nie wiem, czy wszystko zapamiętałam, ale mam zamiar coś niecoś Wam opowiedzieć. Przynajmniej tak w skrócie.
16 lutego byłam na pięknej Mszy Św. z udziałem księdza z hospicjum, w którym przebywał mój Dziadek. Była to Msza za wszystkich zmarłych w ostatnim półroczu z hospicujm. Piękny śpiew i kazanie, tłum ludzi, przepiękna Kaplica i uroczysta atmosfera - to coś, co długo zapamiętam. Jedna osoba z rodziny paliła znicz, przy wyczytywaniu każdego zmarłego pacjenta. Przy ołtarzu zrobiło się jeszcze piękniej, gdy trzy długie rzędy zniczy obświetliły Kaplicę. Po Mszy odbyła się modlitwa - Koronka do Miłosierdzia Bożego na zewnątrz przy pomniku Maryji. Wszytskie znicze zostały przeniesione właśnie w to miejsce.
Nieco później odbyła się wystawa w naszej uczelnianej galerii w uczczeniu półmetka naszych studiów. Zaprezentowałam się z jedną pracą, może kiedyś ją tutaj pokażę ;) Impreza się udała, aczkolwiek nie zostałam na całej uroczystości. Faktem było to, że pojechałam sama do miasta studenckiego samochodem, a później wróciłam. Oczywiście towarzyszył mi mój P.
28 lutego skończyłam 24 lata. Jak szybko minął ten czas!
W ostatnie dni mam więcej czasu dla siebie, korzystam więc z tego i spotykam się z koleżankami. W piątek byłam na długim spacerze z koleżanką mieszkającą naprzeciwko mnie, a w poniedziałek wygrzewałam się w słońcu z koleżanką, która bierze ślub w październiku. Wczoraj odwiedziałam koleżankę, z którą siedziałam w ławce przez całe życie aż do końca gimnazuj :) Na piątek planuję spotkanie z koleżanką z pierwszych studiów :) Jest miło!
Dzień Kobiet zaczął się od niespodzianki - mój P. przyjechał do mnie niespodziewanie i wręczył mi różę i czekoladki, a moja mama dostała tulipana. Dzień wcześniej mieliśmy spięcie, notabene nadal nie wyjaśnione, wściekła więc zasnęłamm, obudziłam się rano i zjadłam, a później znów usnęłam. Obudził mnie stojący w drzwiach D. z różą w rękach...
Uczelnia... tak za nią tęsknię! Przez znajomość z P. cierpi moja sztuka, szczególnie pod względem czasowym - mało robię poza zajęciami i mało robię na zajęcia. Często uciekam z zajęć i robię wiele rzeczy na odwal. To nie ja!
Cieszę się wiosną. Cieszę się słońcem, życiem... wolnością.
Wolność - piękne słowo!
To Ty także lutowa dziewczyna?:) Wszystkiego najlepszego!:):*
OdpowiedzUsuńDzieje się u Ciebie sporo, najważniejsze, że dobrego:)
Jesteś taka zabiegana, że wcale się nie dziwię, że nie masz czasu na blogowanie.
OdpowiedzUsuńOj miłą miałaś niespodziankę w dzień kobiet:)
To spóźnione życzenia, 24 lata - piękny wiek :)
OdpowiedzUsuńMimo kłótni P. wie jak miło zaskoczyć dziewczynę :)
OdpowiedzUsuńSpóźnione sto lat z okazji urodzin! :)
OdpowiedzUsuńMi aż dudni w uszach "wolność!"
OdpowiedzUsuńNie zatracaj swojego życia i nie poświęcaj go dla jednego mężczyzny. ;)