Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przystankowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przystankowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 marca 2014

Trochę wiosny

Słońce motywujące do działania i piękno coraz dłuższych dni pozwala mi więcej się uśmiechać. Cieszę się każdą chwilą, która powoduje uśmiech...

Mam dużo blogowych zaległości. Miałam powiedzieć Wam o wielu pięknych rzeczach, które się wydarzyły - nie wiem, czy wszystko zapamiętałam, ale mam zamiar coś niecoś Wam opowiedzieć. Przynajmniej tak w skrócie.

16 lutego byłam na pięknej Mszy Św. z udziałem księdza z hospicjum, w którym przebywał mój Dziadek. Była to Msza za wszystkich zmarłych w ostatnim półroczu z hospicujm. Piękny śpiew i kazanie, tłum ludzi, przepiękna Kaplica i uroczysta atmosfera - to coś, co długo zapamiętam. Jedna osoba z rodziny paliła znicz, przy wyczytywaniu każdego zmarłego pacjenta. Przy ołtarzu zrobiło się jeszcze piękniej, gdy trzy długie rzędy zniczy obświetliły Kaplicę. Po Mszy odbyła się modlitwa - Koronka do Miłosierdzia Bożego na zewnątrz przy pomniku Maryji. Wszytskie znicze zostały przeniesione właśnie w to miejsce.

Nieco później odbyła się wystawa w naszej uczelnianej galerii w uczczeniu półmetka naszych studiów. Zaprezentowałam się z jedną pracą, może kiedyś ją tutaj pokażę ;) Impreza się udała, aczkolwiek nie zostałam na całej uroczystości. Faktem było to, że pojechałam sama do miasta studenckiego samochodem, a później wróciłam. Oczywiście towarzyszył mi mój P.

28 lutego skończyłam 24 lata. Jak szybko minął ten czas!

W ostatnie dni mam więcej czasu dla siebie, korzystam więc z tego i spotykam się z koleżankami. W piątek byłam na długim spacerze z koleżanką mieszkającą naprzeciwko mnie, a w poniedziałek wygrzewałam się w słońcu z koleżanką, która bierze ślub w październiku. Wczoraj odwiedziałam koleżankę, z którą siedziałam w ławce przez całe życie aż do końca gimnazuj :) Na piątek planuję spotkanie z koleżanką z pierwszych studiów :) Jest miło!

Dzień Kobiet zaczął się od niespodzianki - mój P. przyjechał do mnie niespodziewanie i wręczył mi różę i czekoladki, a moja mama dostała tulipana. Dzień wcześniej mieliśmy spięcie, notabene nadal nie wyjaśnione, wściekła więc zasnęłamm, obudziłam się rano i zjadłam, a później znów usnęłam. Obudził mnie stojący w drzwiach D. z różą w rękach...

Uczelnia... tak za nią tęsknię! Przez znajomość z P. cierpi moja sztuka, szczególnie pod względem czasowym - mało robię poza zajęciami i mało robię na zajęcia. Często uciekam z zajęć i robię wiele rzeczy na odwal. To nie ja!

Cieszę się wiosną. Cieszę się słońcem, życiem... wolnością.
Wolność - piękne słowo!

środa, 1 stycznia 2014

Początek Nowego Roku

Jestem szczęśliwa, bo Nowy Rok się zaczął kilkanaście godzin temu, a wiele dobrych i pozytywnych zmian w moim życiu się pojawiło.
Obudziłam się dzisiaj z wdzięcznością Bogu, za Piękno, którym mnie otoczył.
Spędziłam najwspanialszy Sylwester w życiu. Ze wspaniałym człowiekiem.
Moi rodzice się o Nas dowiedzieli ;) (w końcu!)
On był u mnie po raz pierwszy... :)

Jestem szczęśliwa!

Panie Boże, czuwaj nad Nami nadal!





                                                                                                  
PS1. Szczęśliwego Nowego Roku! 
PS2. Do tematu z poprzedniej notki wrócę w kolejnym poście.

wtorek, 17 grudnia 2013

Prawda

Wczoraj uciekałam z zajęć, dzisiaj też robię sobie wolne. :) A co tam, cieszę się, że mogę! Jutro pójdę tylko na angielski, bo chcę poprawić kolokwium. Cieszę się, że wykorzystuję czas dla nas, to jest piękne! :) Widzimy się już trzy dni z rzędu, w ostatnim czasie tego mi brakowało :)

Chociaż porządkujemy swoje sprawy, cieszę się, że mamy czas dla siebie. Wczoraj się niezrozumieliśmy i przez chwilę poczułam niepokój. Dzisiaj to wyjaśnimy i będziemy iść dalej. :)

Cieszę się tym życiem. I chociaż czuję, że jest bałagan w innych sprawach, chociażby uczelnianych i domowych wierzę, że da się to uporządkować. W sumie dzięki P. zrozumiałam, że nie można budować na nieprządku, a ten nieporządek można zmienić. Chcę zmienić, chcę posprzątać swoje życie i budować wszystko na prawdzie. :)

W końcu prawda nas wyzwoli!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jest pięknie...

...bo jesteśmy!

Wczorajsza niedziela, trzecia niedziela Adwentu, jest określana Gaudete, czyli niedzielą radości.

Ja czuję tę radość (nie tylko w niedzielę!). Czuję radość życia, czuję, że jestem, że jestem szczęśliwa i to jest piękne.

A wszystko dzięki Najwyższemu,
który postawił na mojej drodze P.!

JESTEŚ WIELKI, ŻE TAK TO WYMYŚLIŁEŚ!


sobota, 7 grudnia 2013

Śnieżnie

I śnieg nie przestaje padać. Dzisiaj można spokojnie iść na sanki, jest go tyle... :) Spoglądam przez okno i widzę białe, miękkie śnieżynki... Przez okno świat wygląda piękniej, ale na dworze nie jest tak miło - mokre buty, zimne dłonie i ciapa na ulicy, za tym nie przepadam. Wiatr nieco ustał, ale co chwila wieje mocniejszy, taki jak wczoraj, który odgłosem i wrażeniem podnosił dach do góry.

Nie wiem, czy się spotkamy dzisiaj. Ja umieram na ból brzucha, Jego przeziębienie wciąż nie minęło. Poza tym dopadła mnie opryszczka, już trzecia w ciągu trzech tygodni!

Marzę o ciepłym domu,  gorącej herbacie z cytryną i wolnym czasie, spędzonym z Nim! :)


środa, 4 grudnia 2013

Strach

Wczoraj rozmawialiśmy bardzo długo przez telefen. Rozważaliśmy wszystkie "za" i ":przeciw" Jego rezygnacji z pracy.
Cały czas byłam za tym, że powinien zostać w tej pracy. Jego Mama była podobnego zdania, kilkakrotnie tamtego dnia podchodziła da Niego z argumentami, by jednak w niej pozostał. Postąpił inaczej, chociaż dzisiaj też powiedziałam Mu, że popieram zdanie Jego Mamy.
Od dzisiaj jest tylko dla mnie. Przynajmniej tak miało być...
...bo pierwszy raz odkąd się spotykamy nie odpisuje na smsy i nie odbiera telefonu. Umówiliśmy się na wieczór, a On milczy.

Nie wiem, co myśleć o tym wszystkim.

Zrezygnował z pracy, byśmy mieli czas dla siebie. Byśmy mogli oczyścić sytuację, wyjaśnić nieporozumienia, pobyć ze sobą i zrobić krok w przód. Tymczasem czuję, że to będzie nas wiele więcej kosztowało.

Boję się. Boję się tych trudnych, nie do końca przemyślanych decyzji. To już druga praca, którą rzucił, a nie znamy się trzy miesiące.

Boję się o nas.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Nowa praca

Znów nie było mnie ponad tydzień. Żyję. Całą sobą żyję. Mam niewiele czasu, zajęcia są tak długie, że wracam do domu między 21 a 22. Oczywiście nie żałuję decyzji o dojazdach. Cieszę się z tego nawet takim kosztem.
Zaległości na uczelni mam masę. Najgorszy jest angielski, który bardzo mnie prześladuje. Poza tym wydaje mi się, że ze wszystkim jestem w tyle. Na co dzień nie mam kiedy nadrabiać, a weekendy są zazwyczaj zarezerwowane dla P. i rodziny. Muszę jakoś się sprężyć, bo nie powiem, chciałabym już obrobić się z większością rzeczy do świąt. Mam nadzieję, że mi się uda, ale potrzebuje motywacji.
Czuję bałagan. W sercu niestety też. Ale wszystko to kwesta czasu i samozaparcia, bo chęci są.

Z racji tego, że P. się rozchorował, swoją drogą, ja go zaraziłam, nie widzieliśmy się od czwartku. Teraz uniemożliwa nam spotkanie się choroba, wcześniej - praca. Pomimo, że dla Niego wiele rzeczy doczesnych stoi niżej w hierarchii wartości (np. praca) to, o dzwiwo!, wiele się w tej kwestii zmienia. Co prawda, nie zawsze na lepsze, ale wierzę, że owe lepsze jeszcze nastąpi.
Dla Niego praca jest tylko pracą. Ja mam zupełnie inne założenie. Studiując drugi kierunek marzę o pracy w zawodzie, zwłaszcza, że moje studia są też moją pasją. On ma inne podejście do tego. Gdy nadarzyła się okazja zmiany pracy, wykorzystał to, chociaż praca jest za gorsze pieniądze i nie w Jego fachu. Przynajmniej jest w cieple i na normalną umowę. Uważam, że pomimo, iż pracuje krócej (od 8-12 godzin) to jest bardziej męcząca. W poprzedniej pracował 19 godzin, ale miał dwa dni wolne po pracy. Również mógł pisać do mnie w czasie jej trwania, a teraz nawet nie ma chwili, by zadzwonić. Wiem, że ta praca jest przejściowa, ale nie podoba mi się - tzn. obecnie mam dziwne odczucia, np. w kwestii godzin pracy, które się zmieniają. On czuje podobnie, dlatego podjął decyzję - jeśli grafik na najbliższy miesiąc nie będzie mu odpowiadał i uniemożliwi nam spotkania, zrezygnuje z niej. Tylko ciekawe, co dalej...?

Jego wymarzona praca staje się rzeczywistością, ale bardzo, bardzo powoli. Martwię się o Niego, bo nie chcę, by praca była tylko pracą - chcę, by sprawiała Mu radość.

Wierzę, że to się jakoś ułoży.


P.S.
Ostatnia sprawa ułożyła się pomyślnie. Na szczęście wyszło na moje - nie ustąpiłam Mu. Zrozumiał i doszliśmy do porozumienia. :)

wtorek, 15 października 2013

Kolejna wspólna niedziela

Niedzielny wieczór spędziłam z P. Przyjechał po mnie koło 19 i spędziliśmy razem czas do 1 w nocy. Zabrał mnie do restauracji i zrobił fantastyczną niespodziankę - cudownie podany deser :) Może to takie normalne, ale mi to się nie zdarzało do tej pory, więc tym gestem spowodował uśmiech na mojej twarzy. Mało tego - restauracja była otwarta TYLKO DLA NAS! Jak to? To była dobra wola właściciela, że nikt nas nie wyprosił. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, do której czynna jest ta restauracja, a  że nam się tam podobało, siedzieliśmy :) Pewnie obsluga zauważyła, że to randka, dlatego nie przeszkadzali. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że Opatrzność Boża czuwa nade mną bardziej, niż kiedyś. Gdy jestem z Nim dzieją się rzeczy, o ktorych bym nie pomyślała, takie głupie szalone szczęście też mnie nie opuszcza w prostych, codziennych sprawach. Przy Nim dostrzegam piękno świata i dobro ludzi. Zapomniałam co to gniew, zazdrość... Cieszę się własnym życiem.
Wierzę, że ten Najwyższy wie dokładnie co robi, bo ciągle czuwa nad nami! I chociaż jeszcze na początku znajomości zapierałam się rękoma i nogami, że "nie!, nie!, nie!, nic z tego nie będzie" tak teraz zdaję się na Boga i czekam... czekam ciesząc się każdą sekundą życia :)

Mam niewiele czasu, te dojazdy są męczące, zajmują mi więcej niż półtorej godziny, ale i tak jestem szczęśliwa. Dzisiaj mam dzień dla siebie - robię projekty na ten tydzień, pomaluję paznokcie i czeka mnie nauka. A jutro? Jutro po zajęciach znów widzę się z P. :)

Żyć nie umierać... :)

Pamiętam o Was ;*

sobota, 12 października 2013

Jest pięknie!

Witajcie!

Podobno miało być ciepło dzisiaj, a niebo jest zachmurzone. Na szczęście nie wieje już mrozem, a ostatnie dni były cieplejsze i kolrowo-jesienne. Tylko noce i ranki powodowały gęsią skórkę na moim ciele. Szczególnie w busach. Tam jest starsznie zimno.

Dojeżdżam codziennie. Jest nieźle. Wczoraj przyjechał Tata i zapłytał się, czy mam zamiar nadal tak dojeżdżać. Odpowiedziałam, że tak. O nic nie pytał, dzisiaj wznowił temat i doszliśmy do wnisoku, że oboje z Bratem będziemy dojeżdżać, jako że akademik mu przepdał z wiadomych względów. Na razie czekamy, ale jedno jest pewne: nie wracam TAM GDZIE NIE CHCĘ. Nic lepszego mnie spotkać nie mogło, dom jest mój, mam tu wszystkie ubrania, kosmetyki, swoje ulubione rzeczy, książki i przybory do rysowania. Chwilo, trwaj!

Ostatnie dni spędziłam na uczelni. Po zajeciach widywałam się z P.
Jest pięknie :)
W ogóle omal nie poznałam Jego Mamy, która nas widziała (na razie tego nie chcemy, chociaż Jego Rodzice wiedzą, że się z kimś spotyka). U mnie w domu nikt nic nie podjrzewa, albo tak przynajmniej mi się wydaje.Tylko dziwne, że wracam do domu nawet po 23 :P Tak jak ostatnio. No i Jego dwóch kumpli policjantów, którzy chcieli czepić się stojącego na poboczu samochodu. Całe szczęscie, że to byli Jego koledzy, którzy na widok P. z dziewczyną nieco się zdziwili :D

No, ale przynajmniej wiem jedno - On chce być policjantem. Nie chciał mi powiedzieć, ale ja to wiem! :)

Wiecie co, chyba mam głupie szczęście. :) Jestem szczęśliwa!