niedziela, 10 kwietnia 2011

"Tylko guziki nieugięte przetrwały śmierć świadkowie zbrodni(...)"

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las

Zbigniew Herbert "Guziki"

        Pamiętam doskonale tamten dzień. Nocą pojechaliśmy do Sandomierza, wracaliśmy koło 8:00. "Samolot się rozbił". Omal nie straciłam panowania nad kierownicą...

        Po roku czasu od tej tragedii wspomina się o wojnie polsko-polskiej. Że Polacy się fałszywie się jednoczyli po tej katastrofie. Że tak naprawdę NIC się nie zmieniło...
        Wydawało mi się, że rozumiem ból tych ludzi. Tłumie gromadzili się pod Pałacem Prezydenckim. Zjednoczeni w cierpieniu, zapalali znicze, modlili się. Łzy płynęły mi po policzkach na wspomnienia osób, które zginęły w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. W osłupieniu słuchałam listy nazwisk wypowiadanych zarówno w telewizji, jak i radio. Nieświadomie powtarzałam personalia za głosem...

        Trzeba tam być, żeby to zrozumieć. Pojechałam do Warszawy. Decyzja szybka, podjęta nocą, a o 6 gotowa byłam do odjazdu. Płacz ludzi, palące się znicze, kwiaty, stukot obcasów żołnierzy, transparenty, ręcznie wykonane listy, laurki położone pod Krzyżem. Tłum ludzi. Dopiero kiedy poczułam ciepło płonących świec, zobaczyłam wosk na ulicach, wszechobecne kwiaty, porwana w wirze cierpiących przedostałam się do barierek, czując na sobie łzy innych ludzi poczułam to. Wówczas doszło do mnie, że to dzieje się naprawdę. 
Nie było odwrotu...

Warszawa, 14.04.2010





3 komentarze:

  1. Nawet nie wyobrażam sobie co czułaś będąc tam... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Tragedia straszna...Szkoda tylko, że później stała się przedmiotem rozgrywki politycznej między partiami...

    OdpowiedzUsuń
  3. To wielka tragedia dla naszego narodu... Szkoda tylko, że niezbyt wiele co niektórych nauczyła... :(

    OdpowiedzUsuń