Wiecie, że muszę zmuszać się do pisania...?
Świąteczny czas minął mi szybko, ale wcale tego nie żałuję. Nie lubię świąt. Brakuje im magii rodzinnych spotkań, wszystko budowane jest na przepychankach słownych przy stole. Nie ma pogawędek, wspólnych żartów, zamiast tego kąśliwe uwagi, niedopowiedzenia, przewracanie oczyma... Może dorosłam, może nie dostrzegam iskry radości w ludziach, w członkach swojej rodziny. Może sama stałam się zgorzkniała, przez pryzmat własnych uczuć, mało pozytywnych, widzę zgorzkniałe postaci...?
Kłótnia w rodzinnym domu zaowocowała tym, że bez wahania zabrałam samochód i pojechałam do dziadków. Odwiedziłam rodzinę, porozmawialiśmy nieco. Nie odsłaniałam się tak całkowicie, nie powiedziałam o swoich planach na przyszłość. Wciąż chronię magię sztuki w sobie.
Pomimo słonecznego dnia i planów, jakie przewidziałam na ten dzień, nic nie zostało zrobione. Pojechałam ponownie do dziadków na wieś, odwiedziłam także drugą babcię. Atmosfera w domu była nie do zniesienia. Ojciec spakował torbę i kazał się odwieźć do babci. Wieczorem pojechał do Łodzi.
Weekend majowy spędzimy na pewno oddzielnie.
Z wolna organizuję się do pracy. Ruszam do przodu! Czeka mnie intensywny czas. Jeśli moje plany się powiodą, odpocznę dopiero w grudniu. Tak! Tego mi trzeba - tempa i zapomnienia. Jutro powinnam ogarnąć coś na uczelnię, a także napisać zaległe prace maturalne, jakich się podjęłam w celu załatania dziury budżetowej. Matura już tuż-tuż. ; ))
W sercu nie ma wiosny. Jakieś stare, wspomnienia jak jesienne liście poniewierają się na dnie duszy. Przykro mi, że tamta historia nie miała się okazji się zacząć. Ale cóż, przynajmniej inna ma szansę być tą szczęśliwą.
Idę pod prysznic, a potem - praca. Musimy sobie radzić, o!
No pewnie, że musimy i Ty też dasz radę :)) !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;***