środa, 25 maja 2011

Z ostatniej chwili

           Słońce nie żałuje nam swoich promieni. Ciepłe, upalne wręcz powietrze powoduje na mej twarzy uśmiech. Wiosna w pełni! Wśród pachnących kwiatów, rozkwitam też ja...
           Wszystko stało się całkiem inne, mój dotychczasowy świat zmienił się diametralnie. Zauważyłam, że dawne problemy, cierpienia doprowadziły do nowych okoliczności, wydarzeń, które w ostateczności niosą za sobą pozytywne skutki.
           Jak wiadomo, na uczelni gorący okres się zbliża wielkimi krokami. Mimo to zachowuję zimną krew i wierze, że wszystko ogarnę w czerwcu, jako że niebardzo mam czas we wrześniu (praktyki) na jakieś poprawki. Miejmy nadzieję, że egzaminy nie będą problemem.
           Sztuka wypełnia mnie po brzegi. Każdą wolną chwilę poświęcam na rysunek, malarstwo.
         
           Muzyką również nie gardzę. Ostatnio miałam okazję być na pięciu fantastycznych koncertach. Ci, którzy pamiętają mnie z Onetu, powinni wiedzieć, że lubuję się w polskim brzmieniu rocka. Coma, Enej, T.Love, Kult, Hey to tylko nieliczne perełki polskiej sceny muzycznej. Uwielbiam zachwycać się muzyką, tekstami piosenek, które przecież mają na celu kształtować w nas proces myślenia, własnej interpretacji. Każde słowo, nutka... one są tylko dla mnie.
           Niedzielne balowanie wywołało we mnie negatywne skutki. Pomimo iż wrażenia z koncertu są nie do zapomnienia, to jednak wciąż odczuwam nasilający się ból w nogach. W poniedziałek nie mogłam podnieść się z łóżka, a nawet spać, chociaż byłam strasznie zmęczona. Wracaliśmy nocą, a pech sprawił, że potrąciliśmy kota. Przy 120 km/h nie było szans na zahamowanie, na jakąkolwiek reakcje, zwłaszcza, że zwierze pojawiło się na drodze zupełnie niespodziewanie. Okrutnie się czułam; do tej pory doskonale pamiętam te zielone oczęta kociaka...
          Do tego wszystkiego przeziębiłam się. Boli mnie gardło i mam stan podgorączkowy. A tu tyle nauki...! Na jutro muszę skończyć trzy prace i nauczyć się na kolokwium. Jakoś dam radę, aczkolwiek już mnie gnie do snu.
          W weekend postaram się Wam opisać dokładniej, co się u mnie dzieje, jakie mam palny na przyszłe dni. Wreszcie też Was odwiedzę, bo - cholera, straszne mam zaległości! Wybaczcie!

3 komentarze:

  1. To kuruj się kuruj !
    No szkoda kociaka...
    Trzymaj się Kochana ;** !

    OdpowiedzUsuń
  2. dobra muzyka nie jest zła. też miałam 5 dni dobrych koncertów, choć z Twoje listy byłam na 2. aż sama się dziwię, ze było tak super ;)
    pzdr, bocianica.blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bym z chęcią wyskoczyła na jakiś koncert :)Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń