Zmywam paznokcie poweselne, bo mi niewiele z nich zostało. Ostatnie dni mijają szybko i pracowicie. Właściwie dopiero wzięłam prysznic i mam czas na komputer, wypiję herbatę i idę spać... jestem zmęczona. Jutro jedziemy z dziadkiem do lekarza. O 6 wyjeżdżamy z domu. Pewnie ja zostanę z babcią, bo muszę jej pomóc. Niestety dziadek czuje się fatalnie, dzisiaj nic nie jadł i cały dzień leżał :( Wyjazd do lekarza nie jest do końca pewny, wszystko zależy od samopoczucia... Dzisiaj się wystraszyłam po telefonie babci, aż puściły mi nerwy i się popłakałam. Wierzę, że będzie dobrze. Nie dopuszczam do siebie myśli, że to już koniec. To nie jest dobry moment!
Na weselu było całkiem nieźle, napiszę coś więcej innym razem. Tańcząc wyobrażałam sobie swoje wesele, chociaż to takie odległe wyobrażenia. Moje marzenia były jednak podparte pewnym faktem - Pani Młoda była w moim wieku. Najbardziej chciałabym, żeby na moim ślubie nikogo nie zabrakło!
Podpisuje się rękami i nogami pod Twoim ostatnim zdaniem .
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze! Musicie wierzyć! Trzymam mocno kciuki i czekam na pomyślne wieści, że z Twoim dziadkiem jest lepiej.
OdpowiedzUsuńPrzytulam:*
z dziadkiem musi być dobrze,wierzę w to i trzymam mocno kciuki!
OdpowiedzUsuńa co do wesela,to zazdroszczę Ci entuzjazmu,bo my nasz ślub powinniśmy już zacząć organizować,a kompletnie nie mamy do tego głowy ani chęci. nie lubię takich przedsięwzięć,tyle spraw do załatwienia,że na samą myśl zaczyna mnie boleć głowa ;))) hehe :) no ale w końcu trzeba będzie ten temat ogarnąć. będę czerpać entuzjazm od Ciebie chyba,kochana!