Miałam oglądać Bitwę Warszawską, ale widok nienaturalnej Nataszy mnie odrzucił. Może to nie ten czas? Albo szkoda wzroku. :)
Wzamian za to, korzystając wczoraj z wolnego dnia złożyłam kilka CV. Obie prace są zachęcające i wiążą się z moimi kierunkami studiów, więc gdyby się udało... byłabym szczęśliwa.
Dni mijają mi na pracy: albo maliny, albo aronia. Babcia prosi o to, żebym została na noc - jakoś nie mogę się jeszcze przełamać. Staram się być silna w tym wszystkim, ale jest mi przykro, bo czuję, jak czas mi ucieka przez palce. Nie zrobiłam nic w te wakacje. Co prawda pracuję, nawet zarabiam (babcia się odwdzięcza, a mi tak głupio brać forsę :( ), to jednak brakuje mi czasu dla siebie, dla pasji, dla znajomych. Tych ostatnich też mi brakuje. Smucę się. Dzisiaj znów omija mnie koncert, ale oj tam. Wróciłam od babci i po całym maratonie jestem zmęczona. Poza tym mam te dni, więc najchętniej bym umarła. Jeszcze się przewróciłam na schodach i mam sine udo. Niech żyją niemrawi!
Idę spać, jutro czekają mnie maliny.
Dziewczyny blokujące blogi - poczekajcie na mnie! Jutro albo w niedzielę ogarnę wszystko, ogarnę Wasze posty i wrócę by napisać coś optymistycznego.
Ściskam Was mocno i dzięki wielkie, że jesteście :*
Znam ten stan pomiędzy teraz a niczym
OdpowiedzUsuńMogłabym Cię przez jeden, dwa dni wyręczyć z tymi owocami:)
OdpowiedzUsuńTo dziwne jak podobne odczucia mamy... niesamowite
Biedactwo... :( Może odpocznij troszkę... chociaż w te dni, bo się wykończysz... Jestem pewna, że babcia i rodzice zrozumieją... Tym bardziej, że masz wakacje, też Ci się troszkę odpoczynku należy... :*
OdpowiedzUsuńZ Bitwą Warszawską mamy podobnie;) Próbowałam oglądać dwa razy i za każdym wyłączałam w połowie;)
OdpowiedzUsuńNie, no dziewczyny, żeby nie było: daję radę. Przynajmniej nie myślę o głupotach i chociaż wcale mi na tym nie zależy, do portfela wpadnie kilka złotych, a to się przyda. :)
OdpowiedzUsuńPodziel się tymi malinkami :-)
OdpowiedzUsuń