W poniedziałek (22.07) pojechałam do dziadków - zrzuciliśmy węgiel, zgromadziliśmy opał na zimę, uprzednio sprzątając komórkę i dziabiąc patyki (to już nasze drugie podejście do patyków). We wtorek poszłam do wiśni. Taka tam praca dorywcza, ale niekiedy opłacalna - dwa lata temu zrywałam ponad 200 kilo, tak więc zarabiałam nawet 100 zł dziennie. W tym roku mam 400 zł za półtora tygodnia pracy. To nie tak dużo, bo owoc jest kiepski. Mimo to planuję pracować gdzieś jeszcze, gdy obecna praca się skończyła.
Mimo zarobków było całkiem fajnie. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy się. Poznałam różnych ludzi, w tym chłopaka, który do mnie zarywał. Dzięki temu nie musiałam nosić drabiny, pomimo iż mi głupio, on z checią robił to za mnie. Któregoś dnia się spóźniłam (jak zwykle ze względu na koleżankę) a ten nie mógł się doczekać i dzwonił do niej, czy ja zamierzam przyjść. A jak przyszłam, to powiedział, że wyglądam pięknie i, że ładnie mi w niebieskim :D Miałam koszulkę taty kilka rozmiarów za dużą :D Pewnego razu jeden chłopak nam postawił piwo, więc było wesoło, gdy mieliśmy przerwę. Robota była ciężka, bo upały były nie do zniesienia. Z racji tego wstawałam o 5, a w południe wracałam do domu, gotowałam obiad dla siebie i brata, po czym znów szłam w pole i rwałam do 19 - 20. Nogi mam całe pogryzione i poobijane od drabiny, ale dzięki butom na wedrówki górskie nie czułam bólu w stopie, jak co roku. :)
Dzisiaj jadę do miasta. Muszę oddać elektrośmieci, więc akcja pt. "moja pracownia" się wznawia. Do tego zamierzam założyć konto, bo zakładam od kilku lat... starsznie nie lubię takich formalności, ale zgadałam si,e z koleżanką i idziemy obie. Wieczorem jestem umówiona - najpierw z dziewczynami z wiśni (okrężne, nie wiem, czy pójdę ze względu na drugie spotkanie) i z pewnym facetem...
... ale o tym juz innym razem.
Jejejje Twradziel ma faceta!
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie :P
UsuńDobra, dobra, ale podrywa Cię, a to każda kobieta uwielbia ;)
UsuńPo za tym może będziesz to mogła zaliczyć jako wakacyjną przygodę ;)
O, najbardziej zaciekawiło mnie ostatnie zdanie, nie będę ukrywać;)
OdpowiedzUsuńNic nie wyszło, także spokojnie :P
OdpowiedzUsuńTo zawsze jakiś pieniądz nawet 400 zł
OdpowiedzUsuń