poniedziałek, 5 sierpnia 2013

O zakupach, wyjazdach i innych molach

O matko, już piąty sierpnia, jak ten czas szybko leci...!

Na początek wyjaśnię - spotkanie z owym facetem nie odbyło się. Żeby nie było - ma żonę i dziecko, a z racji tego, że ja nie mam męża, ani dziecka, to nie jest mój facet :P To tak gwoli ścisłości ;) Kiedyś o nim napiszę więcej, a tymczasem...

...dzisiaj nie mam siły stać. Dosłownie. Bolą mnie stopy od wczorajszych spacerów wzdłuż Wisły. Starałam się uprzednio przygotować stopy, jak i buty do takich wędrówek, ale jak widać, nieskuteczne zdały się moje próby uniknięcia jakichkolwiek otarć. Siedzę z pęcherzem na lewej stopie i ani myslę ruszyć się do sprzątania i prania.

Wczorajszy dzień spędziliśmy na wycieczce u rodziny, wieczorem poszliśmy nad Wisłę i pizzę. W sobotę byłam u sąsiadów. Częstowali nam winem przywiezionym z Hiszpanii, ale jak się okazało, kupili je jednak w Polsce ;) W każdym razie było bardzo dobre. Czerwone wytrawne i półwytrawne wina są w moim guście. Potem poprawiliśmy to wszystko piwem, pogadałyśmy, no i szarpnęłam się na perfumy z Avonu o cudownym, waniliowo-mandarynkowo-gerberowym zapachu. Była promocja, więc wzięłam - 15zł to dobra cena, chociaż zapach nie utrzymuje się tak długo. To moje jedyne perfumy, ulubione już dawno mi się skończyły, a zakup odkładałam na później. Rano w sobotę byłam też na zakupach. Moja szafa wzbogaciła się o dwie koszule. A propos szafy - żeby nie było tak kolorowo od wczoraj gnębi mnie pewna sprawa. W komodzie, którą miałam w moim domu studenckim (mieszkaniu ciotki) zalęgły się mole!!! Była ich cała chmara. Podobno zalęgły się w słoneczniku, który tam zostawiłam... :( Już wcześniej chciałam jechać po swoje rzeczy, ale a to porzeczki, później wiśnie, itp. ... Zawsze było coś ważniejszego. Co prawda zaplanowałam wyjazd na 10 lipca, bo wtedy miałam ostatnie zaliczenie, ale jadąc busem, nawet na chwilę nie wstąpiłam do tego mieszkania. Jest mi przykro, a przede wszystkim cholernie głupio. Nie bardzo wiem, jak się zachować, zwłaszcza, że ciotka musiała uprać moje wszystkie ubrania, a porządku w szafie na pewno nie było. Mam wyrzuty sumienia, ciągle o tym myślę, nie mogłam spać dzisiejszej nocy, pomimo zmęczenia po intensywnym dniu. Jednak ta sytuacja udowodniła mi po raz kolejny, że już dawno powinnam się stamtąd wyprowadzić...  

9 komentarzy:

  1. No cóż, ciekawa jestem co sobie myślą tacy faceci.

    Kurcze, współczuję z tymi molami :/ Nie miej wyrzutów sumienia, wiem, że chcesz być jak najmniejszym obciążeniem, ale co poradzisz, że nie da rady inaczej tego ułożyć? Ja kupiłabym dla cioci wino czy czekoladki w ramach podziękowań, że nie pozwoliła molom zjeść Twoich ciuchów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech no wypadki chodzą po ludziach. Czasem muszą się pewne rzeczy stać, żeby wiedzieć jak i unikać. Jestem pewna, że problem moli już więcej nie będzie Cię dotyczył. Bez spiny!

    OdpowiedzUsuń
  3. I zrozum tu, kobito, takich facetów, ech...:)
    Też uważam, że niepotrzebnie masz wyrzuty sumienia, takie rzeczy czasem się zdarzają;) Popieram radę Kasi- jakiś miły drobiazg i rozmowa z ciocią powinny pomóc;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czas bardzo szybko pędzi nim się obejrzymy to koniec lata bedzie :( ale narazie trzeba z lata wycisnąc ile się da czyli tak jak Ty dobrze spędzać dni nie miec czasu na smutki i nude ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio mam manie na punkcie droższych perfum. I okazuje się, że mała buteleczka starcza mi na dłużej niż duży flakon tanich podróbek :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. myślę,że obrócenie sytuacji w żart plus dobre czekoladki na pewno zmiękczą serce ciotki :))

    OdpowiedzUsuń