sobota, 10 grudnia 2011

Jestem

Witajcie, kobietki!

Jakoś żyję. Czasem lepiej, czasem gorzej. Miałam chwile słabości. Natłok nauki, obowiązków, niezrealizowanych planów powodował chęć ucieczki. Na szczęście jakoś zbieram w sobie siłę, póki co - udaje się.
Jeśli któregoś dnia Wasze dzieci zdradzą Wam swoje plany, w których zapragną studiować dwa kierunki, mocno nimi wstrząśnijcie. Coraz mniej we mnie nadziei, że się da. Może dlatego, że na obu tych kierunkach mam multum przedmiotów, na pierwszym dodatkowo pieprzniętych wykładowców. Nauki jest dużo, a kolidujące ze sobą przedmioty powodują, że wybieram mniejsze zło, a więc opuszczam wszystko za koleją z pierwszeństwem dla kolosów. Tak więc na chwilę obecną mam dwa niezaliczone kolokwia. No i w poniedziałek egzamin, czy coś tam innego z historii sztuki, bo nawet notatek nie mam, jako że szanowna polityka gospodarcza wypada mi w tym samym czasie. Trochę mi szkoda tego wszystkiego. Takiego życia, no wiecie - studenckiego. Nie miałam takiego dotychczas, nie mam i teraz. Czasem żałuję. A to, że będę się uczyła w Sylwestra jest niemal nieuniknione. Co więcej - wskazane. I tak nie będę miała nic lepszego do roboty...
Nie zaczęłam pisać pracy licencjackiej i to mnie lekko stresuje. Poza tym sesja zapowiada się męcząca. Ilość egzaminów i zaliczeń mnie przeraża.
Mimo to, wierzę. Musi się udać. I choćbym miała nie spać, dam z siebie wszystko. Muszę skończyć ten pierwszy kierunek. Mam nadzieję, że w lutym poczuję się już na tyle "wolna", żeby w pełni zająć się sztuką. I sobą zresztą też.
Frania ruszy tyłek, skończą się wieczory przed TV. Unia Europejska, polityka czekają. Musi się udać...!

U mnie prywatnie niewiele się zmieniło. D raz jest, raz go nie ma. Czasem mam go dość, ale wieczorami o nim marzę. Nie wiem, co będzie dalej, bo jest to wielka niewiadoma. Ale musi być dobrze.

Dziękuję za wsparcie, którym mnie obdarzałyście w ostatnich postach i zapraszam do siebie ponownie.
Wracam na stałe! :) Jeśli kogoś nie mam w linkach obok - proszę się upominać. Mam zaległości, ale nadrobię je w wolnej chwili. W święta planuję tu zmiany :)

8 komentarzy:

  1. A nie masz indywidualnego toku? Nie było opcji,żebyś chodziła do innej grupy na ćwiczenia? Wiem, że wiele osób tak robi :) Będzie dobrze, pokaż, że potrafisz :) Co do prywatności to czuję to samo. Istny kosmos :) Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo po co pomóc i wspierać ambitnego studenta, lepiej mu przeszkadzać. Z nam to, bo kolega studiuje dwa kierunku, na szczęście wydziały są 50m od siebie, ale i tak prowadzący mogą wkurzać swoim brakiem życzliwości.

    Trzymam za Ciebie kciuki! Dasz radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. musi się udać!:* Wierzę w to mocno:) Ja jestem na jednym kierunku studiów a czuję się jakbym 3 studiowała, bo za dwie koleżanki robię zadania.. Czyli dość, że swoich mam na dwa tyg ( do kolejnego zjazdu) to jeszcze muszę ich wepchnąć w mój grafik i już nie wyrabiam ;/

    Cieszę się, że wróciłaś :) Mnie z boczku chyba nie ma, nie wiem czy masz do mnie wejście, bo kiedyś miałam zablokowany blok na dni kilka i trochę zaproszeń potraciło ważność ;)

    http://mala-mi-pisze.blogspot.com/

    daj znać jakby co : goossiieekk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Musi się udać. Nie pozostaje mi nic innego jak mocno zacisnąć kciuki i życzyć powodzenia!:)

    Fajnie, że wróciłaś;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, jak dobrze, że nigdy nie pokusiłam się na drugi kierunek :)) powiem więcej, jak dobrze, że studia za mną :) tym bardziej 3mam kciuki za Ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia z nauką. Połowa sukcesu ze studiami to dobre zarządzanie czasem, ale faktycznie czasami umiejętność rozdwajania przydałaby się również :P

    OdpowiedzUsuń
  7. powiało optymizmem,koleżanko. chyba powinnam się nim od ciebie zarazić,ale dziś mi ciężko,dziś to chyba niemożliwe...

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja wierzę, że sobie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń