wtorek, 14 sierpnia 2012

Weekend sam na sam

Korzystając w wolnej chaty postanowiłam coś upichcić. Szczerze mówiąc, to był mój pierwszy raz. Wsyd się przyznać, zważywszy na mój wiek. Doskonały przepis dostałam od koleżanki-forumowiczki, zakupiłam foremki i... zaczęłam czarować muffinki. Początkowo miałam problemy z piekarnikiem, jednak później wszystko poszło jak z płatka. Pochwalę się oczywiście efektami. : ) Ciasteczka smakowały nie tylko mi, ale mojemu bratu i koleżance, która mnie odwiedziła. Zjadłam chyba z sześć : ) i pewnie zmieściłabym jeszcze więcej, jednak - upiekłam tylko 10.




 

Powoli piszę pracę i niestety znów stresuje się sesją. Ale co tam, dam radę, jak zawsze.
W końcu jestem twardzielem. Najważniejsze, że chcę, że mogę, mam jeszcze trochę czasu. Dzisiaj uczyłam się na zaliczenie, które mam nadzieje, będzie pod koniec sierpnia. Takim sposobem dwa zaliczenia chciałabym mieć za sobą w tym miesiącu. Na wrzesień zostaje mi egzamin, no i grafika. Mam taki zamiar, by na te dwa zaliczenia nauczyć w tym tygodniu.

Szkoda, że emocje olimpijskie się skończyły. Nawet nie sądziłam, że można się w to tak wkręcić! Teraz do listy marzeń muszę koniecznie wpisać Olimpiadę w Brazylii. Lubię to państwo, naprawdę! :)

Niedziela nie upłynęła mi tak leniwie, bo miałam na głowie dom, gotowanie, a wieczorem mój brat zaprosił gości na grilla, więc było w sumie miło :) No i mam z kim jeździć na basen, chłopaki od razu się zgodzili, aprobując mój pomysł, a ja brata proszę od... od dawna i nie chce. A tymczasem będę pływać z jego kolegami, ha! :)