Witam Was w świątecznym klimacie. Co prawda, Wielka Noc przed nami, ale święta Wielkanocy czuć od piątku w związku z uroczystą Drogą Krzyżową, w której moje uczestnictwo stało się już tradycją.
Na początku chciałabym Wam podziękować za słowa wsparcia pod ostatnią notką. Dzięki Wam bardziej wierzę, że święta i tak mogą być wesołe, bo przecież właśnie one mają być przepełnione radością w związku ze Zmartwychwstaniem i, tym samym, zwycięstwem Miłości nad śmiercią. Mam nadzieję, że u nas też tak będzie, że żadne problemy nie przysłonią wiary i nadziei na lepsze jutro...
W sumie to nie wiem, dlaczego te święta nie są pretekstem do stawiania sobie nowych wyznań i celów - obchodzone wiosną, gdy przyroda budzi się do życia (no, może dzisiaj mi nie uwierzycie ;)) budzą nadzieje i powodują chęć do życia. W nas też niech powstanie nadzieja na spełnienie marzeń, na lepsze życie.
A ja jedno mam marzenie. Żeby był On.
Proszę o kawałek Ciebie...
Wesołych Świąt i Błogosławieństwa Bożego, kochane! ;*

Będzie dobrze, zobaczysz:* Jestem tego pewna.
OdpowiedzUsuńMazureczek cudowny! Aż chciałoby się ugryźć kawałek:)
Pogody ducha, Kochana te Święta:* I smacznego jajeczka oczywiście;)
Też mam tę tęsknotę :)
OdpowiedzUsuńa ja myślę, że są bardzo dobrym pretekstem :)
OdpowiedzUsuńOby więc nadzieja nas nie opuszczała :-)
OdpowiedzUsuń