Teraz też tęsknię za nim, chociaż ma 4 latka, jest już duży i zabawny, ale kiedy mówi, że kocha, że chce na ręce, jak się przytula... jest taki cudowny. Uwielbiam go!
Ostatnio będąc z koleżanką w sklepie, zauważyłam takiego maluszka, na widok którego uśmiech sam cisnął się na usta. Uśmiechnęłam się do niego, a jego ojciec powiedział do mnie: "nie uśmiechać się, zrobić sobie swoje". Zamurowało mnie totalnie.
Dzisiaj w mieście spotkałam kolegę, który był mi szalenie bliski z żoną i dzieckiem (16 miesięcy). Strasznie zazdroszczę mu rodziny. To było pierwsze nasze spotkanie po latach, teoretycznie powinnam nie widzieć o dziecku i nagłym ślubie, ale będąc na praktykach w jego gminie, kazano mi posegregować dokumenty i tym samym natknęłam się na jego akt ślubu. Pewnie do dzisiaj bym nie widziała, gdyby nie to...
Był taki rozrywkowy, to że ma rodzinę, że się ustatkował to tylko przez przypadek. Mimo jego podejścia do życia, które mnie nieco przerażało, jest naprawdę wartościowym człowiekiem, więc szalenie zazdroszczę jego żonie. Synkowi zresztą też :)
Bardzo chciałabym mieć rodzinę. Albo chociaż plany związane z nią. Póki co są tylko marzenia... myślicie, że wszystkie się spełniają? Chciałabym poznać kogoś wyjątkowego, zakochać się z wzajemnością, poczuć miłość i dawać miłość. Mieć własny dom. Dawać radę dla kogoś innego, nie tylko dla siebie. Chciałabym być szczęśliwa nie tylko z powodu materialnych rzeczy (tak, nowa bielizna szalenie cieszy!), ale z powodu Miłości...
Doskonale Cię rozumiem...
OdpowiedzUsuńJak różni jesteśmy :)
OdpowiedzUsuńMnie w ogóle nie ruszają dzieci. Ok, jak zobaczę fajnego bobasa, to się uśmiechnę, pogłaskam ale na ręce proszę mi go nie pchać ;)
A już takie starsze dzieci to mnie denerwują albo nudzą. I jakby co, jestem już bardziej przed 30 niż po 20, więc mi się to raczej nie zmieni :P
Dzieci są słodkie;) Sama co prawda jeszcze nie planuję powiększać rodziny, bo bardzo chciałabym skończyć wymarzony kierunek studiów, ale zawsze marzyła mi się duża rodzina;) Na razie rozpieszczam moją przyszywaną siostrzenicę, rezolutną ośmiolatkę;)
OdpowiedzUsuńI ja tak mam. Czasem tak patrzę na moje siostrzenice i sama chciałabym mieć takie bobaska, żeby przyszedł do mnie zrobił "moja moja" :) Ale widzę też te złe strony, bo sama się nimi czasem zajmuję i wiem jakie to są wyrzeczenia. Liczy się tylko dziecko, a ja zostaje gdzieś w tyle.
OdpowiedzUsuńKiedyś na pewno zdecyduję się z Lubym a jakiegoś dziecia, ale póki co wole bawić siostrzane :D
tak, ja myślę, że marzenia się spełniają i nigdy w to nie wątp :) :* miłość jest wartością o jakiej właściwie trzeba marzyć, ale że przychodzi znienacka to trzeba też swoje wyczekać, jednak po stokroć warto :)
OdpowiedzUsuńKochana, MIŁOŚĆ SAMA PRZYJDZIE NIEPROSZONA! ; )
OdpowiedzUsuńWięc życzę spełnia tego o czym marzysz..
OdpowiedzUsuń