W zeszłą sobotę wreszcie odwiedziłam fryzjera. Straciłam jakieś 5-7 cm włosów, ale muszę przyznać, że pomimo wielkiej straty długości, zmiana jest odbierana przeze mnie jako ta pozytywna. Brak postrzępionych końcówek, plączących się włosów to jest to. :) Pielęgnacji nie zamierzam modyfikować, chociaż przyznam się do wielu grzechów i zaniedbań, może bliżej wakacji coś zmienię, teraz wytrwale zapuszczam włosy.
O ile na włosy aż tak bardzo nie narzekam, to cera jest w stanie tragicznym. Zupełnie nie mogę jej poznać, żadna pielęgnacja jej nie służy i chociaż trądzik "dwudziestego drugiego roku życia" (tak, tak! rok temu miałam tragiczny problem ze skórą twarzy) pożegnałam w wakacje, to problem z zaskórnikami, bliznami i wągrami pozostał. Pierwsze zmarszczki mimiczne pojawiły się na czole, co dodatkowo wzmaga we mnie złość na obecny stan cery. Zmęczenie spowodowane zimą, szarość i niedoskonałości nakazują mi posunięcia się o krok i wszczęcia mocniejszej i bardziej świadomej pielęgnacji cery.
Pociąg do idealnego wyglądu spowodowany jest zapewne obecnymi czasami, gdzie propaguje się ideały, jednocześnie podkreślając, że takowe nie istnieją. Oczywiście istnieją - dzięki fotografii, programom komputerowym i graficznym, no i skalpelowi. Kiedyś zupełnie nie interesowałam się swoim wyglądem. Zaakceptowałam swoją beznadziejność. Z wiekiem jednak uświadomiłam sobie, że czasami nie liczy się efekt, a praca nad, która uczni nas pewniejszymi siebie. Sam fakt, że jestem świadoma siebie, swoich wad i zalet w zakresie wyglądu pozwala mi manipulować odbiorem siebie wśród ludzi. Staram się poświęcać sobie trochę czasu, nałożyć maseczkę na włosy, czy twarz, albo pomalować paznokcie. Może wielkich zmian w wyglądzie zewnętrznym to za sobą nie niesie, ale wewnętrznie czuję się bardziej dowartościowana i dopieszczona.
Swoją pielęgnację przechodzę etapowo. Najpierw był dermatolog - wówczas skupiłam się na cerze, wpoiłam pewne nawyki, które praktykuję systematycznie. Później zajęłam się włosami - zaczęłam je zapuszczać. Odrzuciłam prostownicę, zaczęłam testować nowe kosmetyki. Teraz ponowie trzeba mi zająć się cerą. Postanowiłam także, że wyrobię sobie nawyk systematycznych ćwiczeń. Obecnie chodzę raz w tygodniu na siłownię, ale kilkakrotnie próbowałam "zacząć ćwiczyć w domu", co kończyło się fiaskiem. Najbardziej demotywuje mnie fakt chudnięcia z całego ciała, a więc również z piersi. Nie chcę tracić tego, co mam, bo mam tak niewiele ;)
Gdyby udało mi się stosować wszystkie kosmetyki, jakie mam, systematycznie, a także ćwiczyć co dwa dni i utrzymywać porządek w szafie z ubraniami, byłabym szczęśliwa. Super pięknością pewnie nigdy nie będę, ale chcę zrobić wszystko, co mogę, by nie czuć się w towarzystwie kobiet tą 'gorszą'. Niestety tak jest, często się porównuję, zazdroszczę tego, czy owego. I o ile nie jest to zazdrość zawistna, czuję jak sama się tym ranię, bo wyszukuję coraz to nowe wady u siebie.
Stawianie sobie celów pomaga, dzięki dokładnemu rozplanowaniu i odpowiedniej motywacji jesteśmy w stanie osiągnąć sukces. :)
A oto przykład:

Przeszłam naprawdę dużo i byłam wytrwała, ale było warto :) Teraz czas zająć się czym innym. Moja cero przybywam! :)
Dziękuję Wam za słowa wsparcia pod ostatnią notką. Jesteście niezastąpione! ;*


Widzę, że mamy podobny problem z cerą ;) Dermatolog pomógł mi w wieku nastoletnim, ale dzięki temu nabawiłam się niesamowicie wrażliwej i bladej cery (kremy z filtrem 50). W zeszłym roku kiedy mi się pogorszyło znów próbowałam się leczyć w taki sposób, ale po prawie roku zrezygnowałam, bo nic to nie dało.
OdpowiedzUsuńZaczęłam trochę zmieniać dietę tj. eliminować jak najwięcej zboża, nabiał i cukier i jest lepiej ;) Do tego ostatnio sprawdzam naturalną pielęgnację - hydrolaty, olejki myjące i mieszanka z żelu hialuronowego i olejków jako nawilżenie. Jest nieco lepiej, a przede wszystkim moja buzia jest gładka i miękka :)
Nie ukrywam, że moje jedzenie najzdrowsze nie jest. Liczę na wiosnę i lato, dużo owoców i warzyw, tego mi potrzeba :)Niestety nie mogę zapomnieć o bułkach i świeżym chlebie. Kanapki to niemal codzienny mój obiad i śniadanie.
UsuńCo to pielęgnacji naturalnej - chciałabym wpoić sobie jakieś nawyki nowe, ale czekają mnie najpierw zakupy internetowe.
wiesz co... chyba dużo ludzi ma tak, że się do kogoś porównują. każdy ma jakieś swoje niedoskonałości. Ty nie lubisz swojej cery ale za to masz piękne, gęste włosy :) przypomniałaś mi o to, że miesiące temu kupiłam sobie maseczkę do twarzy, do dziś jej nie zrobiłam...
OdpowiedzUsuńMam gorsze wady niż cera, ale racja - każdy ma jakieś niedoskonałości. Ja czasem na ich punkcie wariuje, ale mam nadzieję, że to minie.
UsuńBoże mam chyba bardzo podobne problemy z cera jak Ty.. o ile trądziku nie mam, to są wągry i takie krostki jakby pod skórą...
OdpowiedzUsuńCzekam aż napiszesz swój plan, krok po kroku, może sama się zmotywuje. A raz było by mam zawsze raźniej. Bo też mam ochotę zacząć ćwiczyć, żeby się nie wstydzić przy Dawidzie w kostiumie chodzić. Jak coś to pisz, może razem uda nam się coś fajnego zdziałać i razem się będziemy motywowały. :)
Plan ćwiczeń, czy pielęgnacji? :)
UsuńCo do pierwszego - to oczywiście, powstanie :) Mam już zdjęcia, wieczorem się pomierzę i do dzieła! :) Zachęcam wobec tego do współpracy. Mogę wiedzieć, ile ważysz i przy jakim wzroście? :)
Teraz schudłam, tylko nie bardzo o to mi chodziło.
UsuńWaże aktualnie 48kg przy wzroście 167cm. Więc mało.. ale muszę zadbać o mój brzuszek bo się zrobił taki balonik i jest nie ładny...
Ale włosy masz piękne!
OdpowiedzUsuń
UsuńDziękuję :*
Ja do fryzjera idę w piątek, podcinać włosy, bo już mam za ramiona. Powinnam też prostownicę odstawić, ale nie potrafię, chyba się uzależniłam od pięknych, gładkich włosów;)
OdpowiedzUsuńMamy bardzo podobne podejście do spraw dbania o siebie.
Bez pomalowanych paznokci i ułożonych włosów nie wyjdę z domu:P Mogę nie mieć makijażu, ale te dwie rzeczy muszą być zrobione;)
Kochana! Powiedz sobie, że jesteś piękna i jedyna w swoim rodzaju i porzuć kompleksy, bo to przecież święta prawda jest:) Każda z nas jest inna i tym bardziej na swój sposób piękna:)
Ja na szczęście po 5 latach wyrzuciłam prostownicę i jak widać, moje włosy w ogóle się nie kręcą :)
UsuńJa zazwyczaj nakładam podkład i to mi wystarcza, ale czasem potrzebuję się "upięknić". Wiadomo, nie zawsze jest czas, dlatego w tygodniu często odpuszczam, ale w weekendy nadrabiam makijażowe czynności :)
Mam jeden kompleks, którego nie umiem zaakceptować. Niestety nie da się go 'zakryć', dlatego on wpływa najbardziej na moje poczucie wartości.
oj,ja uwielbiam kosmetyki i testuję wciąż nowe,ale mimo to i tak wciąż mam problemy z cerą,mimo że nie jestem już nastolatką,a raczej dziewczyną przed trzydziestką! :( leczyłam się już dermatologicznie,stosowałam kosmetyki naturalne,drogie,tanie,a wciąż problem niedoskonałości powraca,tak jakby po jakimś czasie moja skóra przyzwyczajała się i uodparniała :( i szczerze mówiąc czasami myślę,że chyba nigdy nie będę się cieszyć ładną cerą :((
OdpowiedzUsuń