środa, 28 sierpnia 2013

O koleżance mojej babci... :)

Znów mnie długo nie było...

Ostatnie dni spędziłam u babci. Babcia nie może znieść swojej samotności, ale staram się jak mogę i wypełniam jej czas. Nie wiem, co będzie dalej, ale nie chcę myśleć o tym. Staram się żyć chwilą, dawać z siebie wszystko i nie myśleć tylko o sobie.

Rwiemy maliny. Nawet miło jest. Cena jest całkiem niezła (5,2! - zawsze było około 2-3zł) więc chce się rwać. Z racji tego, że dużo malin, do pomocy przyjeżdża koleżanka babci, która została sama po śmierci męża. Zresztą, wspominałam już o niej poprzednim razem. Imponuje mi ta kobieta, naprawdę! Choleryczka, uczciwa, pełna miłości do swoich dorosłych synów. Zawsze umie wszystko załatwić. Jej drugi syn studiował kierunek, który ja skończyłam na licencjacie. Udało mu się i zdobył świetną pracę, a gdy babcia pyta się o moje zawodowe plany (raczej żali się, gdzie ja pracę znajdę), ona każde mi kończyć ten kierunek. Wiem, że by mi pomogła. Chciałaby. :)

Pewnego razu pojechałam po nią, jako że jestem ostatni czasy jedyną zmotoryzowaną, a ta kończąc odkurzanie i śniadanie zasypała mnie zdjęciami swojego syna, synowej i ich ślicznej córeczki. Babcia się martwiła, bo myślała, że spowodowałam wypadaek (jak zwykle ;p), a ja zapomniałam telefonu. Ta kobieta jest charakterna, przebojowa i codziennie piecze nam ciasto. Także poobiednie przerwy umilamy sobie przepysznym deserem. :)

Nie chcę być gorsza, dlatego korzystając z dnia przerwy też coś upiekę. Będzie milej i smaczniej, chociaż wątpię, że moje ciasto będzie równie pyszne jak Pani K. :)


Dziękuję, że jesteście, wspieracie mnie i piszecie. Pamiętam o Was, o Waszych blogach.
Dzięki wielkie za wszystko! ;*

7 komentarzy:

  1. Ta Kobietka to chyba prawdziwy wulkan energii;)
    No i także po prostu dobry człowiek.
    Codziennie ciasto, mniam!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takich energicznych ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę ci tej babci. I tego wspólnego rwania malin. Moja odeszła kilka ładnych lat temu, a ja wciąż tak bardzo za nią tęsknię i nie mogę pogodzić się z jej śmiercią. Też rwałyśmy malinki, zbierałyśmy truskawki, wiśnie, chodziłyśmy razem do sklepu, a swoje całe dzieciństwo spędziłam u niej w domu, gdzie również unosił się wspaniały zapach ciasta, którego nikt nie piecze tak jak ona.. :( ehh, :( [*]

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie za to lubię starszych ludzi, potrafią być bardziej przebojowi i energiczni niż młodzi.
    Pamiętam jak z moją babcią zrywałam maliny z naszej działki, teraz działki nie ma, babcia się wyprowadziła. Zostały wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie babki są niesamowite ;) Ja podziwiam nieraz moją babcię, l. 72, która czasem tak zapyla w ogrodzie, że aż ciężko nadążyć.

    Mogłabyś mi podać swój adres e-mail?

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym się nie nadawała do zbierania malin,bo wszystkie bym zjadła ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajnie się maliny zrywa ;)

    OdpowiedzUsuń