piątek, 27 września 2013

Kilka podróży, zakupy i dwa dni z Babcią

Widzę, że niezłe poruszenie wywołała moja nowa znajomość. Póki co, powiem Wam, że "jest mi dobrze tak, jak jest" i nie wiem, czy chciałabym być w związku. Co prawda, tego nie da się zaplanować, bo jeśli się zakocham, to zmienię zdanie, ale na razie trzymam dystans do tego, co się - nie wiem, czy mogę tak mówić - między nami, dzieje. W każdym razie po tygodniu znajomości wiem, że przy kimś takim jak on, mogłabym stać się lepszym człowiekiem, bo jest to chłopak... po porostu dobry. I wiem też, że mogę na niego liczyć, ale o tym napiszę za moment....

Dwa dni spędziłam u Babci. Ostatnio częściej zostaję na kilka dni, a wczoraj nawet postanowiłam sobie kupić szczoteczkę do zębów, która ma już swoje miejsce w łazience. Pierwszego dnia pojechałyśmy do Miasta Studenckiego na zakupy. Wreszcie kupiłam torebkę, nie za dużą, ale ładną i zgrabną. Może wstawię zdjęcia któregoś razu. Zapłaciłam 30 złotych i zastanawiam się, czemu nie szarpnęłam się na dwie. Ale to byłaby lekka przesada, nie wiem - czuję, że lubię gromadzić, a to mnie może zgubić. Babcia zakupiła sobie płaszczyk, bardzo ładny, o śliwkowym odcieniu. Chciała długie, czarne palto, ale uznała, że żałoba się skończy, a płaszcz ma jej posłużyć na dłużej. Zresztą, nie było czarnego. I nie kupiśmy też długiego. Zamiast spódnicy, kupiłyśmy też czarne spodnie - to pierwsze spodnie w szafie mojej Babci. Pani Marysia, która jest młodszą koleżanką Babci, towarzyszła nam w zakupach. Jej miłe usposobienie i życzliwość do ludzi pozwoliła przejść przez zakupy łagodnie, a nie jak z moimi rodzicami - uważam, że są niemili dla sprzedających. W ogóle to usłyszłam wiele miłych słów - że jestem bardzo ładna, szczupła jak modelka (;)) no i przystojna. Aż się zawstydziłam :)

Miałam bluzę tego dnia, taką jasnoróżową, a pod spodem zwykłą bluzkę czarną i getry imitujące spodnie. Na to wszystko granatową ekoskórkę z kapturem. Buty też czarne. Babcia uparła się, że nie mogę mieć takiej bluzy "żółtej", bo nie wypada... I musiałam ją podwinąć.

Gdy drugiego dnia pojechałyśmy do Drugiego Miasta poszłam już bez tej bluzy, pomimo że lało i było zimno. Babcia zaciągnęła mnie do "młodzieżowego sklepu" i za jej namową kupiłam sukienkę :)
Także po dwóch dniach mam sukienkę i torebkę. :) Niestety dzisiaj odczuwam skutki - musiało mi owiać tyłek, bo non stop latam do toalety.

Drugie Miasto, to miasto położone między Miastem Studenckim, a moją domową miejscowością i jednocześnie 12 km oddalone od miejscowości mojej Babci. I niewiele mniej położone od miejscowości mojego nowego kolegi Przystankowego. Gdy już wróciłam do domu, wyznał mi w smsie, że cały czas o mnie myślał, chcociaż miał inne zajęcie. Kilkakrotnie próbował zwalczać tę myśl, i pomimo że wówczas do mnie nie pisał, to jednak wciąż bez skutku. Powiedziałam, że miałam podobnie, bo wiedziałam, że jest tuż niedaleko i gdyby się coś stało (byłam swoim autem) to zadzwoniałabym właśnie do niego. On stwierdził, że przesłałam mu myśl, po czym wyznał to, co miał zakodowane w myślach, cytuję: "że gdyby było coś nie tak to pojadę do Ciebie. I miałem ustawiony tel by słyszeć."

Miło :)

4 komentarze:

  1. I mnie się szykują zakupy ciuchowe w przyszłym tygodniu:) Fajnie tak czasem pobiegać po sklepach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja planuję wyjście za dwa tygodnie i chcę raz, a porządnie, bo nie przepadam za zakupami ;)

    Jestem ciekawa rozwoju wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło mi że po raz kolejny do mnie wpadłaś:P Tak moja przyszła teściowa kupuje teraz prezenty już póki jest przy kasie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie cierpię jak się mówi o kobiecie - przystojna, ale zauważyłam, że starsze osoby tak mają.
    Ja to bym ciągle coś kupowała, zwłaszcza sukienki;p
    A mi tu (mimo wszystko) pachnie romansikiem;p

    OdpowiedzUsuń