Wczoraj rozmawialiśmy bardzo długo przez telefen. Rozważaliśmy wszystkie "za" i ":przeciw" Jego rezygnacji z pracy.
Cały czas byłam za tym, że powinien zostać w tej pracy. Jego Mama była podobnego zdania, kilkakrotnie tamtego dnia podchodziła da Niego z argumentami, by jednak w niej pozostał. Postąpił inaczej, chociaż dzisiaj też powiedziałam Mu, że popieram zdanie Jego Mamy.
Od dzisiaj jest tylko dla mnie. Przynajmniej tak miało być...
...bo pierwszy raz odkąd się spotykamy nie odpisuje na smsy i nie odbiera telefonu. Umówiliśmy się na wieczór, a On milczy.
Nie wiem, co myśleć o tym wszystkim.
Zrezygnował z pracy, byśmy mieli czas dla siebie. Byśmy mogli oczyścić sytuację, wyjaśnić nieporozumienia, pobyć ze sobą i zrobić krok w przód. Tymczasem czuję, że to będzie nas wiele więcej kosztowało.
Boję się. Boję się tych trudnych, nie do końca przemyślanych decyzji. To już druga praca, którą rzucił, a nie znamy się trzy miesiące.
Boję się o nas.
Sama nie wiem co można o tym powiedzieć, nie rozumiem dlaczego rzucił pracę?
OdpowiedzUsuńdziwnie się zachował, a odezwał się wyjaśnił to milczenie?
OdpowiedzUsuńFaktycznie trochę to wszystko niepokojące. Mama nadzieję, że szybko się dowiesz co się dzieje.
OdpowiedzUsuń