sobota, 5 listopada 2011

Wiele już upłynęło dni bez mojego udziału...

            Jestem szczęśliwa. Napisałam do Niego wieczorem, uprzednio przekomarzając się długo, czy zrobić to, czy nie. Postawiłam wszystko na jedną kartę i cieszę się, że zaryzykowałam. Chciał zadzwonić, ale nie odebrałam, bo brat spał i zapewne bym go obudziła. Zaproponował spotkanie na poniedziałek i... strasznie się boje, ale muszę pójść na nie.
            Nie minęło dwa dni, a odebrałam sympatyczny telefon od Niego. Byłam taka szczęśliwa, a szczęście kwitnie we mnie do dziś. Uwielbiam z Nim rozmawiać, cieszę się, że pomyślał o mnie, zadzwonił. Czeka na spotkanie, to poniedziałkowe oczywiście, ale strach ciągle we mnie siedzi. Potrzeba mi odwagi, odwagi, odwagi!
Skąd ją wziąć?
            W tym tygodniu czekają mnie językowe decyzje. Muszę zdecydować, czy zdawać certyfikat  z niemieckiego. Egzamin ów przewidziany jest na 10 grudnia, nie jestem pewna, czy do tego czasu dam radę przerobić cały materiał.
            Kolejnym językiem jest angielski. Grafika wymaga ode mnie znajomości tegoż języka, dlatego jest on obowiązkowy na studiach. Początkowo byłam bardzo niezadowolona, bowiem nie mam już styczności z angielskim kilka lat. Angielskiego nigdy się nie uczyłam, uczęszczam jedynie na niego. Po namyśle jednak uznałam, że nie będę miała okazji się nauczyć ponownie angielskiego i to jeszcze darmo, coby przypomnieć sobie podstawy, a później kontynuować naukę gdzieś indziej. Wiadomo angielski to angielski, znać nie tylko wypada a wręcz potrzeba.
           Muszę zrobić jakiś test językowy na stronie uczelni i mam nadzieję, że dostanę się do grupy początkowej, co więcej - że taką grupę utworzą.
            Niedawno obchodziliśmy 1 listopada, dzień zadumy. Zastanowiwszy się nad swoim życiem, podjęłam kilka celów na ten miesiąc. Muszę stać się konsekwentna, bo tego mi brakuje. Chcę dbać o siebie, cieszyć się swoją kobiecością i nadal się rozwijać. Czuję, że to jest mój czas, mój wielki czas i... wierzę, że do pełni szczęścia niewiele mi brakuje!
           Odwiedzam Wasze blogi sporadycznie, za sprawą braku czasu. Dzisiaj wieczorem nadrobię zaległości, bom ciekawa co u Was słychać. Jesień cieszy oko, a słońce rozgrzewa serca - życzę więc Wam pogodnych dni!

8 komentarzy:

  1. Powodzenia!

    U nas też obowiązkowy jest angielski, i średnio mi to odpowiada, bo dość dobrze umiem ten język. A np. szlifowałabym chętnie mój niemiecki albo pouczyła się coś nowego.

    Rozwijaj się zanim przyjdzie życiowa odpowiedzialność i samodzielność na całej linii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja angielskiego nie umiem totalnie bo miałam tylko 1 godzinę tygodniowo w liceum, ale po niemiecku się dogadam spokojnie. Jednak mam nadzieję, że się kiedyś angielskiego nauczę bo trochę siara go nie umieć :) tak jak napisałaś nie tylko wypada ale należy go znać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wszelkie obawy miną już w pierwszej minucie spotkania. Oby było jak najlepiej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja droga! Pewnie właśnie jesteś na spotkaniu. Czekam na relację! :) Trzymaj się!
    Magda-aivio

    OdpowiedzUsuń
  5. wtedy, gdy będzie potrzebna, odwaga pojawi się sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak było na tym spotkaniu? :) Opowiadaj :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Franka,idź na to spotkanie,oczaruj go i bądź szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń